Etykieta na korcie, czyli dobre maniery na zawodach squasha

Odpowiednie zachowanie to jak gra w rzutki – każdy może to robić jakkolwiek, jednak tylko ten, który trafia w sam środek zyskuje ogólny szacunek i poważanie. Zebraliśmy dla was 10 zasad, które warto wziąć pod uwagę przede wszystkim podczas zawodów, ale także na zwyczajnym, treningu. Nie warto za wszelką cenę walczyć o wygraną – prawdziwą sztuką jest robić to z klasą!

W życiu warto starać się być fair w stosunku do wszystkich; zasady dobrego smaku obowiązują we wszystkich dziedzinach życia i zależnie od obecnych okoliczności mogą różnić się diametralnie. Każdy gracz wie, że po wejściu na kort zdarzają się nerwy, mocne słowa, bo podczas meczu emocje biorą górę. Mimo to warto pamiętać o podstawowej zasadzie nie uprzykrzania gry swoim przeciwnikom – doświadczeni gracze z pewnością wiedzą o czym mowa i dla nich niniejszy artykuł będzie przypomnieniem. Debiutantów i zupełnie nieobeznanych z kulturą kortu zapraszamy do nauki z naszego poradnika.

Każdy mecz, turniej czy zawody w jakich będziecie brali udział mają swoje zasady; organizatorzy w większości przypadków przygotowują regulamin, z którego można dowiedzieć się zarówno o regułach samej gry, jak i karanych oraz punktowanych zachowaniach podczas meczu. Najbardziej oczywista jest ogólna kultura osobista, tj. grzeczne, miłe podejście do innych zawodników.

Dobrze będzie też w przerwach między meczami (szczególnie przegranymi) uśmiechać się, zamiast denerwować i wyładowywać nerwy na innych. W końcu gramy z ludźmi takimi samymi jak my, a w turniejach każdy ma równe szanse. Zawodnicy muszą współpracować, by nie działać sobie na nerwy poza kortem i nie utrudniać dodatkowo rywalizacji.

Kierowcy na zatłoczonym skrzyżowaniu w centrum dużego miasta chętnie jechaliby zawsze pierwsi, gdyby nie przepisy ruchu drogowego i znaki. W squashu co prawda nie spotyka się ani znaków drogowych ani tym bardziej kortowych, ale analogia jest idealna – w końcu każdy z nas chciałby być absolutnym numerem jeden, prawda?

Przygotowaliśmy skrócony kodeks honorowego gracza, którego przestrzeganie nie uczyni cię mistrzem klubu lub turnieju, ale pozwoli zachować się jak dama lub dżentelmen. Zwróć uwagę, że prawdziwi mistrzowie nie tylko grają na medal, ale poza kortem trzymają fason godny najlepszego.

1. Miss i mister mokrego podkoszulka

Gruczoły potowe dzielimy na dwa rodzaje – apokrynowe i ekrynowe. Pierwsze wydzielają pot o intensywnym zapachu, w którym znajdują się także informacje czysto biologiczne, definiujące naszą przynależność rasową czy indywidualny zapach. Drugie natomiast pozbywają się wody z organizmu, a znajdziemy je dosłownie w każdym miejscu na skórze – jedyną różnicą jest ich różne zagęszczenie.

Pomyśl więc, czy po wyczerpującej walce o zwycięstwo nie należy zmienić koszulki. Kilka regularnych rozgrywek to też moment, kiedy warto się przebrać, bowiem pot bywa naprawdę uciążliwy dla postronnych graczy. Parafrazując znane powiedzenie: jak cię czują, tak cię widzą.

2. W grupie raźniej

Jeśli na regularne treningi zabierasz swoją pociechę, czworonoga czy znudzoną siedzeniem w mieszkaniu drugą połowę – gratulujemy! To dobrze, że dzielisz z kimś swoją pasję i możesz realizować się w niej razem z najbliższymi. Mimo tego rozważ, czy na pewno warto zabierać kogoś ze sobą na turniej. Kluby są różnej wielkości, znalezienie miejsca na wózek czy psiaka może być problemem. Ponadto dziecko może zacząć płakać, pupil szczekać, a wybranek lub wybranka serca postanowi dopingować cię odrobinę za głośno… Staraj się uważać, by nie miało to negatywnego wpływu na ciebie ani na otoczenie.

3. Co ci w duszy gra?

Na większości zawodów słuchanie muzyki jest dozwolone do momentu wejścia na kort – odłączenia się od sytuacji na korcie w taki sposób zabraniają przepisy. Zresztą pomyśl sam: czy widząc, że twój rywal wkracza na mecz z tobą nonszalanckim krokiem, nucąc coś pod nosem nie poczułbyś się lekceważony?

Po meczu dla odprężenia jak najbardziej polecamy muzykę. Staraj się jednak nie wyłączać całkowicie, bo to także lekceważenie wszystkich dookoła, na czele z organizatorami imprezy. Słuchaj ciszej lub wyciągnij jedną słuchawkę.

4. Talk-show

Formuła takich programów zakłada obecność dwóch osób, które chcą ze sobą porozmawiać. Jeśli znajdziesz na zawodach kogoś, kto lubi sobie pogawędzić przed rozgrywką, to nie krępuj się. Zwróć jednak uwagę, czy zawodnik którego zaczepiasz nie jest zbyt zestresowany, bo dostarczenie mu dodatkowej porcji nerwów nie jest rozwiązaniem najlepszym.

Mimo ogólnie ogromnego zainteresowania serwisami społecznościowymi, postaraj się darować sobie ustawianie statusów na Facebooku czy tweetowanie w trakcie zawodów. Na relację przyjdzie czas po turnieju, a przecież nie chcesz być dla innych graczy samolubem z nosem wlepionym w ekran smartfona.

5. Krępująca fizjologia

Okej, to może nie jest najprzyjemniejsze co dziś przeczytacie, ale fakt jest taki, że organizm reaguje na wysiłek w zróżnicowany sposób. Jeśli czujesz, że musisz wzbogacić skład tlenu w okolicy, rozejrzyj się dookoła siebie i postaraj się zrobić to tak, by nie sprawić nikomu średnio przyjemnej niespodzianki. Wstrzymywanie to zły pomysł, bo może skończyć się wzdęciami, a nerwowe zastanawianie się, czy w pewnym momencie nie utracisz nad sobą kontroli to też nienajlepszy sposób na przejście turnieju. I najważniejsze: nawet nie próbuj robić tego na korcie. Pamiętajmy, że to stosunkowo mała i zamknięta przestrzeń…

6. Loża squashowych szyderców

Każdy odreagowuje inaczej. Jedni po meczu idą na piwo, inni łączą się w małe grupki, nabijające się ze słabszych, gorzej ubranych, śmiesznych w rozumiany tylko przez nich sposób itd. Nie próbuj załapać się do takiego kółka, bo owszem – jest to elita, ale wyjątkowych buraków, którzy poza kąśliwą ironią zwykle mają bardzo niewiele do zaprezentowania.

Chcąc zachować się jak prawdziwy mistrz, wesprzyj dobrym słowem faktycznie najsłabszego gracza. Prawdziwą klasą jest wyciągnięcie ręki do potrzebującego, nie klepanie po ramieniu tego najlepszego. Przypomnij sobie, że ty też kiedyś zaczynałeś! Udział w zawodach to wyzwanie uporu i silnej woli – ważnych cech w każdym sporcie.

7. Sędzia kalosz!

Trzaskanie drzwiami po nieprzychylnej dla ciebie decyzji markera to błąd. Tak samo komentowanie jego wyroków, obrzucanie inwektywami i pomrukiwanie pod nosem. Pamiętaj, że ten gość jest tam po to, by rozstrzygać spory, a ty masz (wy)grać, a nie podnosić mu ciśnienie. Koniec końców i tak ma przecież ostatnie słowo.

8. Wycieczki kluboznawcze

Turniej odbywa się w nowym klubie? W przerwie pomiędzy meczami zwiedzisz go wzdłuż i wszerz; pamiętaj tylko o kolejności rozgrywek, bo szukanie cię po całym klubie oraz okolicach do najprzyjemniejszych nie należy. Wprowadza to zbędne zamieszanie i problemy organizacyjne, których lepiej unikać.

9. Nie rozdrapuj ran

Im dłużej grasz, tym więcej ludzi poznajesz. Zdarza się tak, że niektórzy z nich przypadną ci do gustu, a na wieść o tym, że inni wpadną do klubu masz ochotę uciec najbliższym oknem. Czasem też ktoś wyjątkowo zajdzie ci za skórę… Zatem jeśli na turnieju spotkasz swojego największego wroga, to nie okazuj zbędnych emocji. Kłótnie pomiędzy meczami nie są najlepszym sposobem na rozwiązywanie problemów. Poza tym osoby postronne raczej nie poczują się dobrze, słysząc wasze podniesione głosy. Trzymanie emocji na wodzy w stosunku do wszystkich to podstawa bycia fair.

10. Rzucanie mięsem

Naturalnie nie dosłownie, choć rzucanie na turnieju dziczyzną lub filetem drobiowym także nie będzie mile widziane. Wszelkie niecenzuralne komentarze odnośnie sytuacji na korcie oraz poza nią zostaw dla siebie. Jeśli już musisz przekląć, żeby zmniejszyć napięcie, przeklinaj w myślach lub wyjdź do łazienki.

Powyższy zgrabny dekalog to prosta droga do sukcesu – jak wspomnieliśmy na początku nie zapewni ci on wygranej w każdym turnieju, ale od dawna wiadomo, że ludziom lubianym łatwiej i szybciej przychodzi zwycięstwo. W końcu mistrza kortu do mistrza squashowej uprzejmości dzieli bardzo mało.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here