Trzymaj nerwy na wodzy – poziomy stresu przed zawodami

Różne są okoliczności naszych sportowych zmagań i różne poziomy stresu przed zawodami; w dużej mierze zależy to od naszego charakteru oraz przygotowania do nadchodzącego sprawdzianu. Przede wszystkim podstawą jest odporność psychiczna, której brak skutkuje przegrana w zawodach jeszcze zanim na dobre zaczniemy odbijać piłkę.

Nerwy należy trzymać na wodzy, a im szybciej zdasz sobie sprawę z tego, że cała ta walka rozgrywa się tylko wewnątrz ciebie, tym szybciej będziesz w stanie opanować dygotanie rąk, a co za ty idzie – dasz z siebie więcej na samym meczu. Najtrudniejszą, ale najbardziej skuteczną drogą samokontroli i zwiększania swoich szans w zbliżającym się starciu na korcie jest pozytywne myślenie. Spójrzmy prawdzie w oczy: nieważne, jakie będą okoliczności i Twoje rzeczywiste szanse w meczu – podstawą jest samo nastawienie. Nie jest to oczywiście coś, czego jesteś w stanie nauczyć się w jeden dzień, bo trening umysłowy jest bardzo podobny do fizycznego; zarówno mięśnie jak i świadomość należy regularnie trenować.

Po pewnym czasie zauważysz, że twoje ruchy zaczynają być automatyczne. To jak z jazdą na rowerze: kiedy już pojmujesz podstawy i uda ci się raz utrzymać równowagę, następnym i każdym kolejnym razem będzie już tylko lepiej. Balans, prędkość jazdy, stan roweru czy przejechany dystans – to wszystko również zależy od ciebie; dokładnie tak samo jest z trzymaniem własnych nerwów na wodzy przed ważnym meczem.

Twoje szanse i opanowanie determinuje to, jak bardzo potrafisz utrzymać duchową równowagę. W obydwóch przypadkach im więcej będziesz trenować, tym lepszy się staniesz. Tylko żeby to było takie proste… Niemniej jednak Squash Active powstał między innymi po to, by pomagać wam w radzeniu sobie ze squashową rzeczywistością, więc opracowaliśmy proste i sprawdzone metody osiągnięcia spokoju ducha w jak najkrótszym czasie.

Żeby osiągnąć upragniony wynik, musisz wierzyć w to, że leży on w zasięgu Twoich możliwości.

Ćwiczenia warto rozpocząć jeszcze zanim wejdziesz na kort. Podstawą w drodze do panowania nad nerwami jest umiejętność relaksacji, którą najłatwiej osiągnąć poprzez techniki medytacyjne. Aby nie spędzać długich godzin na przesiadywaniu w pozycji kwiatu lotosu i walczeniu z natrętnymi myślami, proponujemy rozwiązanie prostsze oraz szybsze: połóż się lub usiądź najwygodniej jak możesz. Zamknij oczy, ale nie zaciskaj ich, spróbuj się odprężyć i rozluźnić wszystkie mięśnie. Pomocne będzie branie głębokich oddechów ustami. Spróbuj skupić myśli tylko na tej czynności, odsuń na chwilę problemy codzienności – w końcu każdy musi kiedyś przystopować, więc niech to będzie teraz.

Jednym ze sposobów radzenia sobie z nerwami jest próba przeniesienia własnych myśli na coś innego. Po co masz całymi dniami obgryzać paznokcie i przeklinać pod nosem, skoro wiesz, że to i tak nie pomoże? Zamiast tego postaraj się wprowadzić do swojej codzienności małą nowość – cel. Nie musi to być nic dużego, ale dobrze, byś szedł po spokój jak najmniejszymi kroczkami.

Nie przeceniaj się – choć brzmi to jak brutalne ściągnięcie na ziemię, to prawda jest taka, że nie zrobisz od razu wszystkiego. To dobrze, że od razu chcesz dobierać sobie cele z górnej półki, ale będzie gorzej, jeśli nie podołasz. Zatem zamiast rzucać się na mistrzostwo świata, postaraj się najpierw wygrać kilka meczów pod rząd. To rozsądniejsze, bezpieczniejsze, a przede wszystkim – osiągalne.

Kiedy już poczujesz się odprężony, zacznij liczyć w myślach od 10 do 1. Rób to powoli, nie przestając głęboko oddychać, przecież to twój czas relaksu. Staraj się wizualizować poszczególne cyfry w dowolny sposób. Nie myśl o rzeczywistości, która cię otacza, postaraj się po prostu na chwilę wyłączyć. Za pierwszym razem poświęć na to ćwiczenie 10-15 minut i wykonuj je każdego dnia. Jeśli poczujesz, że osiągasz odprężenie szybciej, skracaj czas coraz bardziej, aż będziesz w stanie osiągnąć równowagę praktycznie z miejsca.

Teraz coś innego – postaraj się wyobrazić sobie absolutny kryzys na meczu. Nic nie idzie po twojej myśli, przegrywasz do zera i brakuje ci chęci jak i pomysłów na dalszą walkę. Czego w takiej chwili potrzebujesz? Może to być motywująca playlista, jakaś szczególna mantra (np. cytat lub zwrot, który cię uspokaja), skupienie uwagi na czymś innym lub zaplanowanie wieczornego spaceru z psem. Spróbuj wizualizować sobie zarówno kryzysy jak i momenty radzenia sobie z nimi, szukaj też ciągle nowych dróg radzenia sobie z takim stresem. Jeśli pomóc ma muzyka – usłysz ją w głowie.

Jeśli masz ochotę na pączka, poczuj słodki lukier rozpuszczający się na języku. Angażuj w ćwiczenie jak najwięcej zmysłów, a samo ćwiczenie wykonuj 2-3 razy w tygodniu, poświęcając na nie około 5 minut. Taki trening to dla podświadomości świetny drogowskaz – kiedy faktycznie znajdziesz się w sytuacji patowej, umysł natychmiast podsunie przyjemny bodziec,a hormony ustabilizują się, pozwalając jednocześnie na natychmiastowe odprężenie i opanowanie sytuacji.

Sam regularny trening to także dobry moment na pracę nad samokontrolą; jeśli wstaniesz lewą nogą, za oknem zimno, ciemno i ponuro – nie zadręczaj się! Dopasuj program działania do swoich aktualnych możliwości. W gorsze dni odpuść męczenie się z czymś, czego nie masz ochoty robić, a kiedy kilka dni później poczujesz, że krew szybciej krąży w żyłach a ciało domaga się ostrzejszego wycisku, nadrobisz zaległości.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here